Kompost w wielkim mieście
Kompost w wielkim mieście – niemożliwe czy wręcz przeciwnie?
Czy to nie ironia, że segregując śmieci, największy problem mamy z odpadkami organicznymi? Grzecznie czytamy etykiety, myjemy butelki i plastikowe opakowania, segregujemy makulaturę, ale z tym, co wystarczyłoby oddać naturze nie możemy sobie poradzić.
Właściciele działek i domków mają ułatwione zadanie, kompostownik na zewnątrz to banał. Ale kompost w wielkim mieście też jest możliwy, nawet gdy mieszkasz w bloku i to na dodatek bez balkonu. W gęstej zabudowie miejskiej po prostu brakuje fizycznego miejsca na tradycyjne pryzmy, ale nie znaczy to, że nic się nie da zrobić z produkowanych codziennie odpadów organicznych. Nic dziwnego, że domowe kompostowanie w miastach zyskują na popularności jako element gospodarki o obiegu zamkniętym.
Dla mieszkańców dużych miast, którzy chcą ograniczyć ilość śmieci i sensownie zagospodarować organiczne odpady, istnieją co najmniej trzy sposoby na domowy kompostownik: dżdżownice kompostowe, kompostownik Bokashi z efektywnymi mikroorganizmami oraz elektryczne kompostowniki. To ma sens także w liczbach: około jedna trzecia odpadów domowych jest organiczna, a kompostowanie pozwala zagospodarować mniej więcej 20–30% domowych odpadów.
Dżdżownice kompostowe jako sposób na resztki jedzenia
Możesz wynająć kolonię robaków. Kompostowiec różowy to taka dżdżownica, która bardzo wydajnie przerabia odpadki na biohumus. Ma około 10 cm długości, pół centymetra szerokości i jest wyjątkowo niewybredna. Nie potrzebuje głębokiego podłoża, szybko się rozmnaża i uwielbia jeść, co znacznie przyspiesza proces kompostowania odpadów. Smakują jej fusy z kawy, obierki z warzyw i owoców, resztki ciastek, makaron, ryż, chleb, a nawet bawełniane ścierki. Ważne, nie przepada za mięsem i nabiałem. To znaczy może je zjeść, ale zapach jaki powstanie nie jest tego warty. W pozostałych przypadkach nie wydziela nieprzyjemnego zapachu. Nie lubi też Wyborczej, ani żadnej innej gazety – farba drukarska jest dla niej szkodliwa. Natomiast kawałki niezadrukowanego kartonu lub papieru są wręcz wymagane, ponieważ do produkcji jaj kompostówki potrzebują celulozy. Aby proces postępował prawidłowo należy zapewnić jej również dostęp do powietrza, głównie tlenu oraz wilgotność.
W Internecie roi się od filmików pokazujących jak można samemu zbudować kompostownik na dżdżownice. Najprostszy sposób to zakup dwóch plastikowych koszy, zrobienie dziur w podłożu oraz po bokach jednego i włożenie dziurawego w drugi (niedziurawy). W koszu najniższym zbierze się ciecz, nazywana też sokiem, który jest bardzo wartościowy i nadaje się do podlewania kwiatków, aczkolwiek nie pachnie zbyt pięknie. W drugim natomiast odbędzie się cały proces trawienny. Taki kompostownik stoi w kuchni i naprawdę nikomu nie przeszkadza. Jednocześnie dzieci mogą się uczyć gospodarowania odpadami bio. Jego zawartość jest bezpieczna nawet wtedy, gdy odpadki zaczęły gnić.
Zwolennicy dżdżownicowego kompostowania zapewniają, że przy odpowiedniej hodowli nasze nowe pupilki będą, dosłownie, niewyczuwalne. A jej kompostownik to naprawdę wartościowy nawóz dla roślin.
Bakterie – sposób na wykorzystanie pozostałości po obiedzie
Jeśli boisz się, że nie uda ci się zapanować nad dżdżownicami możesz je zastąpić bakteriami. Wynalezione przez japońskiego naukowca efektywne mikroorganizmy nadają się do tego znakomicie. EM wykorzystywane są w rolnictwie, hodowli, produkcji kosmetyków i środków czyszczących oraz kompostowaniu.
Kompostownik Bokashi, dostępny również w Polsce, składa się z plastikowego wiadra, do którego wkładamy rozdrobnione odpadki i posypujemy otrębami Bokashi. Jest to proces bezwonny. Dozwolone jest nawet kompostowanie resztek mięsa i nabiału. Jedyne co może mieć zapach to odprowadzany specjalnym kranikiem sok. Ale to będzie nam ewentualnie przeszkadzać tylko w momencie zlewania.
Jest to świetne rozwiązanie do zagospodarowania materii organicznej i pozwoli na to, by wyrzucać mniej resztek jedzenia do śmieci. Zamiast wyrzucania możesz je wykorzystać później, po przerobieniu.
Kompostownik elektryczny
Dla tych, którzy potrzebują formy jak najbardziej antyseptycznej istnieją kompostowniki stylizowane na sprzęt kuchenny. NatureMill to elektryczny kompostownik, którego obsługa ogranicza się do wsypywania odpadków oraz opróżniania pojemnika pełnego kompostu, gdy zapali się czerwona lampka. Jak łatwo się domyślić, jest to opcja najdroższa.
Do pojemnika możesz wrzucać zarówno liście, resztki jedzenia, cytrusów, trawę (choć w domu zarówno trawa jak i liście są trudniej dostępne), trochę skórek, fusy z herbaty i całą gamę innych odpadów organicznych.
Co z tym kompostem?
Pozostaje tylko pytanie: co zrobić z powstałym kompostem? Możemy przemieszać go z ziemią i posadzić w domu zioła (domowy zielnik to świetna sprawa), kwiaty albo pomidory cherry. Gdy nasze potrzeby się nasycą, nadmiar można zacząć rozdawać znajomym, a gdy znajomi będą ledwo wyglądać zza swych upraw można zwyczajnie wyjść na dwór i wysypać nasze czarne złoto koło drzewa, krzaka albo u znajomych w ogrodzie. Bardzo szybko zauważysz zmiany zarówno we własnej hodowli, jak i w gospodarowaniu odpadami, gdy tylko zdecydujesz się na wykorzystanie kompostownika. A uwierz mi, opisane powyżej metody naprawdę nie powodują dyskomfortu, nie pachną brzydko, a doświadczenie wskazuje, że każdy z opisanych sposobów sprawdzi się w mieście, w mieszkaniu. Kompost w wielkim mieście
Kompost w wielkim mieście – niemożliwe czy wręcz przeciwnie?
Czy to nie ironia, że segregując śmieci, największy problem mamy z odpadkami organicznymi? Grzecznie czytamy etykiety, myjemy butelki i plastikowe opakowania, segregujemy makulaturę, ale z tym, co wystarczyłoby oddać naturze nie możemy sobie poradzić.
Właściciele działek i domków mają ułatwione zadanie, kompostownik na zewnątrz to banał. Ale kompost w wielkim mieście też jest możliwy, nawet gdy mieszkasz w bloku i to na dodatek bez balkonu. W gęstej zabudowie miejskiej po prostu brakuje fizycznego miejsca na tradycyjne pryzmy, ale nie znaczy to, że nic się nie da zrobić z produkowanych codziennie odpadów organicznych. Nic dziwnego, że domowe kompostowanie w miastach zyskują na popularności jako element gospodarki o obiegu zamkniętym.
Dla mieszkańców dużych miast, którzy chcą ograniczyć ilość śmieci i sensownie zagospodarować organiczne odpady, istnieją co najmniej trzy sposoby na domowy kompostownik: dżdżownice kompostowe, kompostownik Bokashi z efektywnymi mikroorganizmami oraz elektryczne kompostowniki. To ma sens także w liczbach: około jedna trzecia odpadów domowych jest organiczna, a kompostowanie pozwala zagospodarować mniej więcej 20–30% domowych odpadów.
Dżdżownice kompostowe jako sposób na resztki jedzenia
Możesz wynająć kolonię robaków. Kompostowiec różowy to taka dżdżownica, która bardzo wydajnie przerabia odpadki na biohumus. Ma około 10 cm długości, pół centymetra szerokości i jest wyjątkowo niewybredna. Nie potrzebuje głębokiego podłoża, szybko się rozmnaża i uwielbia jeść, co znacznie przyspiesza proces kompostowania odpadów. Smakują jej fusy z kawy, obierki z warzyw i owoców, resztki ciastek, makaron, ryż, chleb, a nawet bawełniane ścierki. Ważne, nie przepada za mięsem i nabiałem. To znaczy może je zjeść, ale zapach jaki powstanie nie jest tego warty. W pozostałych przypadkach nie wydziela nieprzyjemnego zapachu. Nie lubi też Wyborczej, ani żadnej innej gazety – farba drukarska jest dla niej szkodliwa. Natomiast kawałki niezadrukowanego kartonu lub papieru są wręcz wymagane, ponieważ do produkcji jaj kompostówki potrzebują celulozy. Aby proces postępował prawidłowo należy zapewnić jej również dostęp do powietrza, głównie tlenu oraz wilgotność.
W Internecie roi się od filmików pokazujących jak można samemu zbudować kompostownik na dżdżownice. Najprostszy sposób to zakup dwóch plastikowych koszy, zrobienie dziur w podłożu oraz po bokach jednego i włożenie dziurawego w drugi (niedziurawy). W koszu najniższym zbierze się ciecz, nazywana też sokiem, który jest bardzo wartościowy i nadaje się do podlewania kwiatków, aczkolwiek nie pachnie zbyt pięknie. W drugim natomiast odbędzie się cały proces trawienny. Taki kompostownik stoi w kuchni i naprawdę nikomu nie przeszkadza. Jednocześnie dzieci mogą się uczyć gospodarowania odpadami bio. Jego zawartość jest bezpieczna nawet wtedy, gdy odpadki zaczęły gnić.
Zwolennicy dżdżownicowego kompostowania zapewniają, że przy odpowiedniej hodowli nasze nowe pupilki będą, dosłownie, niewyczuwalne. A jej kompostownik to naprawdę wartościowy nawóz dla roślin.
Bakterie – sposób na wykorzystanie pozostałości po obiedzie
Jeśli boisz się, że nie uda ci się zapanować nad dżdżownicami możesz je zastąpić bakteriami. Wynalezione przez japońskiego naukowca efektywne mikroorganizmy nadają się do tego znakomicie. EM wykorzystywane są w rolnictwie, hodowli, produkcji kosmetyków i środków czyszczących oraz kompostowaniu.
Kompostownik Bokashi, dostępny również w Polsce, składa się z plastikowego wiadra, do którego wkładamy rozdrobnione odpadki i posypujemy otrębami Bokashi. Jest to proces bezwonny. Dozwolone jest nawet kompostowanie resztek mięsa i nabiału. Jedyne co może mieć zapach to odprowadzany specjalnym kranikiem sok. Ale to będzie nam ewentualnie przeszkadzać tylko w momencie zlewania.
Jest to świetne rozwiązanie do zagospodarowania materii organicznej i pozwoli na to, by wyrzucać mniej resztek jedzenia do śmieci. Zamiast wyrzucania możesz je wykorzystać później, po przerobieniu.
Kompostownik elektryczny
Dla tych, którzy potrzebują formy jak najbardziej antyseptycznej istnieją kompostowniki stylizowane na sprzęt kuchenny. NatureMill to elektryczny kompostownik, którego obsługa ogranicza się do wsypywania odpadków oraz opróżniania pojemnika pełnego kompostu, gdy zapali się czerwona lampka. Jak łatwo się domyślić, jest to opcja najdroższa.
Do pojemnika możesz wrzucać zarówno liście, resztki jedzenia, cytrusów, trawę (choć w domu zarówno trawa jak i liście są trudniej dostępne), trochę skórek, fusy z herbaty i całą gamę innych odpadów organicznych.
Co z tym kompostem?
Pozostaje tylko pytanie: co zrobić z powstałym kompostem? Możemy przemieszać go z ziemią i posadzić w domu zioła (domowy zielnik to świetna sprawa), kwiaty albo pomidory cherry. Gdy nasze potrzeby się nasycą, nadmiar można zacząć rozdawać znajomym, a gdy znajomi będą ledwo wyglądać zza swych upraw można zwyczajnie wyjść na dwór i wysypać nasze czarne złoto koło drzewa, krzaka albo u znajomych w ogrodzie. Bardzo szybko zauważysz zmiany zarówno we własnej hodowli, jak i w gospodarowaniu odpadami, gdy tylko zdecydujesz się na wykorzystanie kompostownika. A uwierz mi, opisane powyżej metody naprawdę nie powodują dyskomfortu, nie pachną brzydko, a doświadczenie wskazuje, że każdy z opisanych sposobów sprawdzi się w mieście, w mieszkaniu.




