Ludzie, którzy czekają z dzieckiem na “odpowiedni moment” (czytaj: jak będzie auto miejskie dla niej, kabriolet/harley dla niego i rodzinny Vanopickup 4WD), przypominają mi autorów, którzy czekają na wenę.
Dużo ostatnio mówi się o partnerstwie w związku, w rodzinie, o tym, że kobiety, matki potrzebują męskiego wsparcia w domowych obowiązkach i że dzięki temu chcą mieć czas dla siebie, na własną pracę, rozwój, odpoczynek. I owszem, wielu facetów bierze się ochoczo za sprzątanie, pranie, ba! nawet co niektóry stanie „przy garach” i upichci co nieco.
Dla naszych dzieci szukamy różnych dróg rozwoju fizycznego, społecznego, emocjonalnego. Większość z nas wychodzi z założenia, że jak nie teraz, to kiedy? Chcę dać jak najwięcej możliwości mojemu dziecku. Więc...?
Zaczyna się zabawnie, śmiesznie, potem jest coraz poważniej, by zakończyć uderzeniem obuchem. W trzeciej części "Macierzyństwa bez lukru" głos został przyznany ojcom.
Mam na imię Mariusz i jestem tatą Marysi, Małgosi, Michaliny. Oraz szczęściarzem. Mam piękną i mądrą żonę, takie same córy. Miałem możliwość i zaszczyt uczestniczyć we wszystkich trzech porodach moich córek.