Bliskość rodziców, to najcenniejsze, co możemy dać dzieciom. Być może kierujemy się próbą zrekompensowania braku podobnych okazji ze swojego dzieciństwa. Samo organizowanie czasu nie jest tym, co najważniejsze dla rozwoju dziecka. Najwięcej daje codzienne budowanie bliskiej więzi i poczucie bezpieczeństwa. To wszystko jest wspaniałe, tym bardziej, że dzisiaj rzeczywiście możliwości spędzania z dzieckiem czasu wolnego poza domem jest mnóstwo.
Piękne jest to narzędzie, ale bardzo łatwo może się stać obosiecznym mieczem, tnącym nasze relacje z dziećmi. W wychowaniu dziecka liczy się nie tylko liczba aktywności, ale też podejście oparte na bliskości i emocjonalnej dostępności, które zaspokajają najważniejsze potrzeby dziecka. Takie rodzicielstwo oparte na uważności pomaga w budowaniu bezpiecznej więzi, która stanowi fundament i sprzyja tworzeniu bezpiecznego stylu przywiązania.
Bo przecież każdy chce zwiększyć szanse dziecka na lepszy start w dorosłości
Jeśli tylko jesteśmy panami swojego czasu, mamy sytuację bardzo komfortową. Wybieramy zajęcia, godzinę i hajda! Co innego jeśli jesteśmy w pozycji pracownika ograniczonego czasowo i kończącego etat w późnych godzinach popołudniowych. Wtedy zaczyna się pogoń za szczęściem naszego dziecka.

Czasu nigdy za wiele, odległości zawsze za duże. W takich okolicznościach, siłą rzeczy skupiamy się na celu i podporządkowujemy wszystko temu priorytetowi. Dotrzeć punktualnie na miejsce zajęć. A jeszcze lepiej przed czasem. Niech tylko coś wypadnie po drodze. Niech tylko pojawi się jedna lub dwie zmienne, które wpłyną na nasze samopoczucie i nastrój i tak już znajdujące się w stanie lekkiego pobudzenia spowodowanego pośpiechem. Bardzo łatwo przemienić się z kochającego rodzica w rozdrażnionego psa ogrodnika warczącego dookoła na wszystkich, w tym niestety na swoje dzieci.
To oczywiście skrajny przypadek, którego być może nigdy nie doświadczyliście. Ja sam pamiętam jednak, jak taki demon brał mnie we władanie. Na szczęście zrzucony jest już do naprawdę głębokiej dziury, bez większych szans pojawienia się na powierzchni.
Sam także byłem niejednokrotnie świadkiem frustracji rodziców, wynikającej właśnie z próby zaangażowania dziecka w dużą ilość zajęć. Basen, żeby plecy były proste. Język, bo w szkole jest go za mało, a dobrze znać przynajmniej dwa. Plastyka, bo mała rysuje cały czas komiksy. Taniec, bo to też jej pasja. To wcale nie jest wyliczanka wyssana z palca i wcale nie tak rzadko spotykana. Łatwo wyobrazić sobie bilans takiego tygodnia. Stres, frustracja, niepotrzebne słowa. Gdzieś tam może się wydawać, że to przecież dla jego dobra.
Ale, czy nie zapominamy przy tym o odczytywaniu sygnałów dziecka? Bliskość rodziców
Niestety tak nie jest. Dzieci, przy których w centrum stoi rodzicielstwo bliskości (rodzicielstwo przywiązania), często mają silniejsze poczucie własnej wartości i większe bezpieczeństwo emocjonalne. Łatwiej też budują zdrowe relacje z innymi ludźmi. Co z tego, że zaangażujemy dziecko w kilka aktywności, które mają je rozwinąć, jeśli tego czasu zabraknie po prostu dla nas. Dla Ciebie i Twojego dziecka. No chyba, że razem z żoną zakrzywiacie czasoprzestrzeń i po pracy, zajęciach, posiłku wasz zegar wskazuje 16:00. Rzadko jednak kto posiadł taką umiejętność i z reguły zegar wskazuje godzinę wieczorną. I tak styranych rodziców przeważnie nie stać już na zwykłą rozmowę z dzieckiem, baraszkowanie, pośmianie się wspólne czy zwykłe czytanie.
Uważam, że to, co sami możemy ofiarować swojemu dziecku w spokoju jest często ważniejsze i bogatsze dla dziecka, niż zdobywanie nowych twardych umiejętności we frustrującej atmosferze. Taka relacja daje mu bezpieczną bazę, zwiększa szanse dziecka na odważne poznawanie świata i wzmacnia empatię oraz zaufanie. Gdy czuje się akceptowane i kochane bezwarunkowo, rośnie też jego pewność siebie i nie musi szukać bliskości innej osoby, bo to, co najważniejsze, otrzymuje w domu od swoich rodziców.
Na koniec
Reasumując, zajęcia dodatkowe to piękna przygoda. Rodzicielstwo bliskości to nurt wychowania oparty na teorii przywiązania, kojarzony między innymi z Williamem Searsem. W praktyce oznacza stawianie relacji ponad nieustanną gonitwę i pamiętanie, że dla rodziny to one są najważniejsze. Zadbajmy jednak o to, aby nie przerodziła się ona w gonitwę za osiągnięciami, wyścigiem z czasem i z nami samymi. Zarówno dziecko, jak i ty potrzebujecie czasu w spokoju tylko dla siebie i tylko dla was. Dzieci, które od najmłodszych lat budują z opiekunami trwałe więzi, łatwiej odnajdują się potem w dorosłym życiu i zdrowych kontaktach z innymi ludźmi.
I już na koniec – moja dobra znajoma, ganiająca z jednych zajęć na drugie ze swoją córką, podczas jednej z rozmów telefonicznych oświadczyła:
“Wiesz, nie byliśmy dziś na zajęciach z gimnastyki artystycznej. Co za cudowne uczucie. Po prostu odpoczywam z małą”.





