Czy którakolwiek z nas chciałaby zostać określona kobietą prowincjonalną? Pożądane jest raczej bycie światową. Czemu pochodzenie z małej miejscowości bywa kwestią wstydliwą?
Swego czasu, przemierzając szybkim krokiem jedną z ulic starej dzielnicy Poznania, kątem oka zobaczyłam staruszkę, która opierając się na poduszce, spędzała czas podziwiając wątpliwe widoki ze swego okna. „Co trzeba zrobić w życiu takiego, lub czego w życiu nie należy zrobić, by tak nie skończyć?” – pomyślałam.
Kiedy byłam w ciąży z moją córką, nie mogłam doczekać się porodu. Jak na złość, małej się zupełnie nie spieszyło. Ciąża ciągnęła się ponad przepisowe czterdzieści tygodni i dopiero interwencja lekarzy wygoniła mało ciekawą świata istotkę na zewnątrz.
Joanna Michalak – mama dwojga dzieci, niegdyś harcerka, dyplomowany technik biurowy, założycielka gnieźnieńskiego Klubu Rodzica – opowiada o swojej przeprowadzce do małego miasteczka i o tym, jak zaktywizowała środowisko gnieźnieńskich matek.
Kiedy narodzić ma się dziecko, kupujemy cały mnóstwo cudownych rzeczy. Są wśród nich te niezbędne i te, które okażą się absolutnie niepotrzebne – ale gdy spodziewamy się pierwszego dziecka, jeszcze o tym nie wiemy. A szereg kolorowych gazet poleca je jako nieodzowne.