Pewien ojciec określił swoją rolę w rodzinie jako adwokat związku między małżonkami. A pewna duńska seksuolożka zaproponowała kiedyś, żeby mężczyznom wyznaczyć pozycję rodzinnego ministra miłości. Kiedy pierwszy raz o tym usłyszałem, wydało mi się to zabawne.
Ostatnio przeczytałem, że sprawność fizyczna pozwala utrzymać sprawność umysłową do późnych lat. Cieszę się więc podwójnie, że rozwijając swoją pasję, zarażam nią córkę, dla której ruch staje się naturalną formą spędzania wolnego czasu.
Ludzie, którzy czekają z dzieckiem na “odpowiedni moment” (czytaj: jak będzie auto miejskie dla niej, kabriolet/harley dla niego i rodzinny Vanopickup 4WD), przypominają mi autorów, którzy czekają na wenę.
Dużo ostatnio mówi się o partnerstwie w związku, w rodzinie, o tym, że kobiety, matki potrzebują męskiego wsparcia w domowych obowiązkach i że dzięki temu chcą mieć czas dla siebie, na własną pracę, rozwój, odpoczynek. I owszem, wielu facetów bierze się ochoczo za sprzątanie, pranie, ba! nawet co niektóry stanie „przy garach” i upichci co nieco.