Uznanie bez satysfakcji. Dyrekcja bardzo starała się o odpowiedni klimat. I co? Byłam jedyną osobą na sali, która podeszła do dyrektora, aby mu podziękować za to staranie. Podziękowałam też ślicznej policjantce, która obdarowywała dzieciaki pakietami do bezpiecznego poruszania się po drogach.

Potem było małe przyjęcie w klasie. Każda para rodziców ustawiła się przy ławce swego dziecka, które pochłaniało łakocie. Fotografowali jedzące dzieci! Obok biurka TKWIŁA nauczycielka i dwie trenerki. W milczeniu. Na stojąco, bo nie miały odwagi przysiąść. Budowanie relacji między rodzicami, nauczycielami i dziećmi jest kluczowe dla poczucia satysfakcji i uznania w środowisku szkolnym. Kiedy podeszłam do nauczycielki i zaczęłam:
– Wie pani, ja także jestem nauczycielką… – zobaczyłam popłoch w oczach kobiety. Jestem przekonana, że była przeświadczona, iż zaraz, powołując się na to swoje nauczycielstwo, wytknę jej jakieś niedopatrzenie, zaniedbanie… – i wiem, ile trudu kosztowało panią, by przygotować tak piękny program z dziećmi, mając tak niewiele czasu do dyspozycji – dokończyłam. I podziękowałam, a pani spadł – Bum! Bum! Wielki Kamień z serca.
NIKT Z RODZICÓW NIE PODSZEDŁ DO NAUCZYCIELKI, NIKT NIE PODSZEDŁ DO TRENEREK!
Ciągle zastanawiam się, dlaczego tak jest? Synowa tłumaczyła, że rodzice jeszcze nie są zintegrowani. Nieprawda, bo po 3. latach pobytu dziecka w przedszkolu grupa rodziców prezentowała taki sam tumiwisizm, obojętność, roszczeniowość (płacimy, więc występy się należą). Warto pamiętać, że dbanie o życie osobiste i relacje rodzinne jest równie ważne jak zaangażowanie w życie szkolne dzieci. Osoby, które czują się doceniane i mają wsparcie rodziny, łatwiej angażują się w życie szkolne swoich dzieci. Zainteresowania i pasje rodziców mogą także pozytywnie wpływać na ich zaangażowanie w sprawy szkolne.
NIE PODOBA MI SIĘ TO, CO WIDZĘ, I DOBRZE, ŻE TAK RZADKO WYCHODZĘ Z DOMU!!! Odpoczynek i dbanie o własne samopoczucie są niezwykle ważne dla zachowania równowagi między obowiązkami a życiem prywatnym.
Wprowadzenie do problemu – uznanie bez satysfakcji
Satysfakcja ze swojej pracy to nie tylko modne hasło, ale realny fundament naszego życia zawodowego i osobistego. Współczesny rynek pracy stawia przed pracownikami coraz większe wyzwania i oczekiwania. Jednocześnie daje im prawo do poszukiwania sensu i zadowolenia z wykonywanej pracy. Brak satysfakcji z pracy może prowadzić do poważnych konsekwencji – spadku motywacji, zaangażowania, a nawet wydajności. To z kolei odbija się nie tylko na naszym samopoczuciu, ale i na ogólnej jakości życia. Warto więc zastanowić się, co sprawia, że czujemy satysfakcję z pracy. Jakie czynniki mają na to wpływ i jak możemy dążyć do jej wzrostu. W tym artykule przyjrzymy się bliżej, czym jest satysfakcja z pracy nauczyciela, dlaczego jest tak ważna i jak jej brak może wpłynąć na nasze życie oraz funkcjonowanie w miejscu pracy. Czy też na poczucie sensu wykonywanej pracy.
Definicja i znaczenie satysfakcji
Satysfakcja z pracy to coś więcej niż tylko chwilowe zadowolenie z wykonywanych obowiązków. To głębokie poczucie spełnienia, które wynika z przekonania, że nasza praca ma sens, daje nam możliwość rozwoju zawodowego i pozwala wykorzystywać nasze umiejętności miękkie. Pracownicy, którzy odczuwają satysfakcję z pracy, są bardziej zaangażowani, lojalni wobec pracodawcy i chętniej podejmują się nowych wyzwań.
Satysfakcja z pracy przekłada się na ogólną jakość życia – wpływa na nasze relacje z innymi ludźmi, motywację do działania i poczucie własnej wartości. Z drugiej strony, brak satysfakcji z pracy może prowadzić do frustracji, obniżenia motywacji i zaangażowania, a w konsekwencji do spadku wydajności całej organizacji. Dlatego tak ważne jest, by zarówno pracownicy, jak i pracodawcy rozumieli, jak istotne jest budowanie środowiska pracy sprzyjającego poczuciu sensu i zadowoleniu z wykonywanej pracy. Satysfakcja z pracy to nie tylko korzyść dla jednostki, ale także dla całej organizacji, która dzięki zaangażowanym pracownikom może osiągać lepsze wyniki i budować pozytywną atmosferę w zespole.
Satysfakcja z pracy w szkole czy przedszkolu to natomiast zupełnie inna kategoria satysfakcji. Przede wszystkim wymaga wykorzystania potencjału nie tylko własnego, ale i swoich podopiecznych, a to daje szczególnie dużo radości. Na przykład z dobrze przeprowadzonego przyjęcia dla rodziców czy udanego występu. To doświadczenie, które nie równa się z żadnym innym.
Do tego dochodzi obserwowanie tego, jak zmieniają się podopieczni. Rozwijanie w nich pasji i zainteresowań to również ważny element pracy nauczyciela, bez względu na rodzaj placówki, w której uczy. A gdy do tego dojdą jakieś osiągnięcia, czy odnoszenie przez dzieci sukcesów – to wówczas radość z pracy jest taka, jakby to były własne osiągnięcia nauczyciela.
Rodzice też mogą docenić – uznanie bez satysfakcji
Bardzo często jednakże jest tak, że w pracy nauczyciela doceniane są wyłącznie dzieci i to wyłącznie przez ich własnych rodziców czy innych bliskich. Nikt nie interesuje się tym, że przecież to nauczycielka przygotowała z dziećmi teatrzyk i ćwiczyła do upadłego, by dzieci nie zapomniały swoich ról. Że to nauczycielka rozwijała w dzieciach zdolności i kompetencje, z którymi opuszczają kolejny rok edukacji i przygotowane wchodzą na nowy etap nauki. Nikt nie docenia faktu, że to właśnie pani z przedszkola czy szkoły była inspiratorką dalszego rozwoju podopiecznych. A takie proste „dziękuję”, na pewno podniosłoby jej poziom satysfakcji z pracy i w prowadziło nieco radości.
A tak było w przedszkolu dzieci
Poproszono nas – dziadków, o zastąpienie rodziców Mai i udział w pokazowym przedstawieniu kończącym całoroczne zajęcia z języka angielskiego w grupie pięciolatków. To było bardzo pouczające przeżycie.
Rodzice z komórkami i aparatami fotograficznymi rozlokowali się na maleńkich krzesełkach. Dzieci odgrywały, oczywiście po angielsku, historyjkę o groźnym trollu i zwierzątkach. Pani od angielskiego, młoda, ładna i sympatyczna, nie wydawała się speszona liczną widownią. To już raczej ja atakowana byłam emocjami z dwóch stron. Za moment moja wnuczka miała dać dowód, czy całoroczne, dodatkowe opłaty za naukę języka miały jakikolwiek sens. Z drugiej strony każda wizyta w przedszkolu, w którym sama kiedyś stawałam przed grupą dzieci jest dla mnie wciąż silnym przeżyciem.
Dzieci wygłaszały swoje kwestie pojedynczo, w duecie lub trójkami. Czyniły to marnie. Nie pamiętały słów, nie potrafiły zatem zilustrować ruchem tego, co mówiły, wpatrywały się bowiem rozpaczliwie w usta pani, która klęcząc na podłodze robiła za suflerkę. Zasady recytacji także były obce małym artystom, odklepywały monotonnie i z ulgą swoje rólki.
A czy powinno tak być?
Każde dziecko po wygłoszeniu swego udziału słyszało od nauczycielki: very good, very well, bravo, great!! Rodzice, jak to rodzice, gotowali owację po każdym wydukanym przez swą pociechę zdaniu.
Co tu jest very good? – pomyślałam. Jaką motywację mają te dzieci, by dać z siebie więcej, jeśli i tak są pewne pochwały i uznania ze strony pani i rodziców? Czy to tak być powinno, że za wszystko należy chwalić? Takie czasy? Taki trend? Filozofia taka? Nie można powiedzieć dziecku – nie postarałeś się, spartoliłeś robotę, następnym razem musisz włożyć w to nieco wysiłku? Dlaczego tak jest? Bo można dziecku zafundować stres, mówiąc mu bez ogródek prawdę? Bo pani może stracić uczniów, wymagając od nich nieco starania?
Po przedstawieniu nauczycielka wręczała dzieciom dyplomy ukończenia nauki języka, ściskała im rączki i częstowała cukierkami. Kiedy tylko dziecko zgarnęło dyplom i cukierka, rodzice razem z nim w pośpiechu opuszczali salę. Było mi przykro w imieniu tych dzieci i tych rodziców, którzy jeszcze czekali, że umykali świadkowie tego uroczystego momentu, że ważne dla nich było tylko ich dziecko, jego dyplom i jego cukierek. Byłam jedyną osobą (i jedyną przedstawicielką starszego pokolenia), która podeszła do nauczycielki, przedstawiła się i podziękowała jej za całoroczną pracę.
W drodze powrotnej odbyłam z Mają rozmowę. Nie było wyrzutów czy – broń Boże – podśmiewania się. Oznajmiłam mojej wnuczce, że biłabym brawo z większą ochotą, gdyby nauczyła się swojej roli jak należy. Wtedy mogłaby zadbać o gestykulację, mimikę, intonację. Zaprezentować się godniej, bo na więcej ją stać. Majka nie wpadła w depresję. Zgarnęłyśmy Jasia i całą trójką wybraliśmy się na lody.





