Jak pogodzić rodzicielstwo z namiętnością? To wcale nie jest takie łatwe, jak może się wydawać i pewnie rodzice teraz mi właśnie w ciszy przytakują. Ich życie się zmieniło. Mierzą się nie tylko z radością, szczęściem i motylkami w brzuchu, ale również z negatywnymi emocjami, strachem, troską i zmęczeniem. Cóż, to nie sprzyja namiętności i nie podsyca żaru między ludźmi. Ale cóż, w życiu człowieka zachodzą zmiany, a po narodzinach dziecka są one wręcz rewolucyjne. Dlatego nie ma co liczyć na to, że „jakoś to będzie”, bo pewnie nie będzie. Trzeba podjąć świadome działania. Pielęgnować namiętność, by znów stać się parą, którą wcześniej byliście i nie zrezygnować ze swojej seksualnej aktywności. A jednocześnie stać się filarem rodziny, która właśnie się Wam powiększyła.
Gotowość fizyczna
Przyjęło się zakładać, że okres połogu trwa sześć tygodni. Dlatego najlepiej już w czasie ciąży nastawić się na półtora miesiąca wstrzemięźliwości seksualnej. Jak sobie z tym poradzić? Cóż, nie jest to czas separacji. Jesteście razem, może nawet częściej niż wcześniej, jeżeli tata dziecka wykorzysta przysługujące mu dwa tygodnie urlopu ojcowskiego.
Może to być okres niezwykłej bliskości i czułości. Kobieta w tym czasie ciągle jeszcze odczuwa skutki porodu, ma plamienia, normuje się jej laktacja. Wszystko to sprawia, że często ma wrażenie, że nie panuje nad swoim ciałem, może być obolała, zmęczona i rozdrażniona. To normalne i nie ma w tym nic niezwykłego. Ważne, by w tym czasie Wasze relacje były zdrowe – co to oznacza? Wsparcie, obecność i troska o wzajemne potrzeby, z uwzględnieniem możliwości i ograniczeń. To kwestia Wasze wspólnej decyzji – by być w tym wszystkim razem. A jeżeli ją podejmiecie i będzie się troszczyć o siebie nawzajem, to pozytywnie wpłynie to na jakość Waszego związku.
Czwarty trymestr
Często mówi się, że pierwsze trzy miesiące życia dziecka to czwarty trymestr ciąży. I świadczy to również o tym, jak bardzo niemowlę potrzebuje wtedy mamy. Niestety, mały człowiek zazwyczaj budzi się w najmniej odpowiednich momentach, a okresy jego aktywności przypadają losowo zarówno w dziennych, jak i nocnych godzinach. Aby wypracować dla pary młodych rodziców nowe zasady funkcjonowania, potrzeba czasu i cierpliwości. Tu jeszcze nie ma miejsca na „wychowanie” dziecka (w klasycznym rozumieniu wpajania norm i zasad. Noworodek czy miesięczne dziecko tych norm i tak nie przyswoi). To czas opieki i pielęgnacji, do których rodzice są w stu procentach potrzebni. Dopóki u kobiety ta fizyczna gotowość na współżycie nie nastąpi (a zdecyduje o tym lekarz podczas wizyty na koniec okresu połogu), pielęgnujcie intymność. Przytulajcie się, całujcie, głaszczcie. Potraktujcie ten czas jak długą, delikatną i zmysłową grę wstępną. Bądźcie dla siebie wyrozumiali.
Może to być pewna trudność dla dotychczas spontanicznej pary, ponieważ trzeba się jednak tutaj kontrolować i powstrzymywać. Pamiętajcie jednak, że decydują o tym względy zdrowotne (to raz), a dwa ten czas nie trwa wiecznie i po prostu minie.
Gotowość psychiczna
Każda para przeżywa inaczej moment powrotu do współżycia. Niektórzy wspólnie i z niecierpliwością odliczają dni w kalendarzu. Inni o tym nie rozmawiają, jakby temat nie istniał. Jeszcze inni odczuwają lęk. Mężczyźni boją się, czy nie zrobią kobiecie krzywdy. Czy będą w stanie podniecić się jej ciałem po porodzie, czy po tym, czego świadkiem niedawno byli, uda im się dostrzec w niej nie tylko mamę ich dziecka, ale także kochankę. A kobiety? Boją się bólu, boją się utraty przyjemności. Boją się, że nie będą mogły zaspokoić swojego mężczyzny, że ich pochwa okaże się za luźna, że ich seks już nigdy nie będzie tak wspaniały jak wcześniej. Te wątpliwości kierowane do samego siebie przez małżonków mogą bardzo utrudnić powrót do aktywności seksualnej, mimo ogromnej miłości, która Was łączy i pragnienia ponownego zbliżenia.
To prawda, że w Internecie można znaleźć historie o tym, że mężczyzna po porodzie rodzinnym może przestać odczuwać pożądanie w stosunku do kobiety. Jednak jest on kroplą w oceanie mężczyzn, którzy po tym wspólnym przeżyciu są niezwykle dumni ze swoich silnych, niezwykłych kobiet i którzy jeszcze bardziej niż przed porodem są dla nich pełni czułości i przywiązania. To prawda, że podczas pierwszego seksu po porodzie, a nawet kilku pierwszych, można odczuwać pewien dyskomfort. Nie jest to jednak ból. Z relacji kobiet wynika, że często płaczą po pierwszym stosunku – i jest to płacz ulgi.
Strach ma wielkie oczy
Strach ma wielkie oczy. Wasze życie seksualne wróci do normy. A jeżeli odczujecie znaczący spadek jakości Waszego współżycia, będziesz odczuwać ból, suchość pochwy – koniecznie odwiedź lekarza. Są to dolegliwości, na które znajdziecie skuteczne i niekłopotliwe metody.
A jeżeli blokuje Cię „głowa”, a nie fizyczne dolegliwości, być może potrzebny będzie psycholog lub seksuolog, z którym warto porozmawiać, zanim problemy się nawarstwią i dojdzie między Wami do nieporozumień czy niewypowiedzianej złości.
Warto udać się do specjalisty i zadać mu, czasem nawet bardzo trudne pytania, by samemu się uspokoić i nabrać pewności czy wiary w to, że będzie lepiej. Rzeczywistość, z którą dziś się spotykasz, nie musi być taka sama jutro. Wiele może się zmienić, w zależności od Waszego postępowania.
Czeka Was „drugi pierwszy raz”. Zastanówcie się, czy nie urządzić go z pompą. Świece, olejki do masażu, romantyczna muzyka… To na pewno pomoże Wam się odprężyć i zapomnieć o lękach. Pozwoli też przywrócić poczucie wzajemnego oddania i pożądania.
Gotowość emocjonalna
Zdarza się, że kobieta postawiona w nowej roli mamy całkowicie zapomina o wszystkich innych, w których świetnie odnajdowała się przed porodem. Dziecko zaczyna przesłaniać jej cały świat. Mężczyzna, który godzi się na taki stan rzeczy, śpi całymi nocami (nierzadko w osobnym pokoju). A ojcostwo ogranicza do „guci-guci” skierowanego do bobasa wtulonego w ramiona mamy, może na początku nie zdawać sobie sprawy jak dużo traci.
Po pierwsze, traci niezwykłą więź, która łączyła go z kobietą, z którą postanowił mieć dziecko. Im mniej jej będzie pomagał, tym mniej ona będzie miała czasu dla niego (i co rozumie się samo przez się, także dla jego potrzeb seksualnych). Po drugie, traci w oczach partnerki. Po pewnym czasie, gdy jednak postanowi aktywniej włączyć się w rodzicielstwo może się okazać, że wszystko jej zdaniem robi „nie tak” (krzywo przypina pieluchę, rozlewa mleko, a do wanienki nalewa za ciepłą wodę). Trudno będzie to odkręcić i przekonać mamę dziecka, że bobasowi ta krzywa pielucha zupełnie nie przeszkadza… Po trzecie, traci okazję na zbudowanie relacji z dzieckiem już od samego początku ich mieszkania pod wspólnym dachem. Maluch bardzo pilnie strzeże dostępu do mamy i nie lubi być u nikogo innego. Dlatego trzeba dużo cierpliwości i systematyczności, by je do siebie przekonać, a później cieszyć się wspólnie stworzonym obrazem wesołej rodziny.
Podział zadań
Ponoć Polska to kraj, w którym mężczyźni zawsze śpią „od ściany”, tak żeby kobiety szybko mogły wstać w nocy do dziecka. Wiele młodych mam przyznaje, że nic ich tak nie nastraja na erotyczne zbliżenia niż fakt, że jej mężczyzna odciążył ją w ciągu dnia w rodzicielskich obowiązkach. Tato, daj jej się poznać jako pełnowartościowy rodzic, wtrącaj się, wyręczaj ją, przejmij na siebie część codziennych czynności – na przykład wieczorne kąpiele dziecka i popołudniowy spacer. Gdy kobieta poczuje w Tobie realne oparcie w opiece nad dzieckiem, zyskasz o wiele więcej niż się spodziewałeś. A nawet wieczorny seks. W bonusie!
Konsultacja: edukator seksualny Łukasz Świętochowski z www.sklep-intymny.pl




