Moja córka dostała od wujka wiatraczek, taki papierowy na patyczku. Biega z nim po mieszkaniu i goni Lunę, śmieje się przy tym w głos. Cieszy ją, że pies przed nią ucieka, że szczeka i chowa się w swojej budce. Rozumiem jej radość, ale czuję potrzebę, by jak najszybciej przerwać ten CYRK.









