Tak, nakrzyczałam na dziecko, na męża, idę sobie teraz kilka metrów od nich i próbuję dojść do siebie. Ale jestem matką, pracuję 24/7, to chyba mam prawo?
Z wykształcenia – dziennikarz, z zamiłowania – fotograf, zawód wykonywany – matka, matka po wielekroć, matka na kilku etatach. Wraz z mężem wychowuje Wiktorię, Antoniego, Zuzannę, Franciszka oraz bliźniaczki: Michalinę i Maję. Jak sama dodaje – w niebie czeka na nich jeszcze Michaś. Niedawno zadebiutowała książką „Dziennik pokładowy, czyli wielodzietnik codzienny”, o której już huczy w Internecie i nie tylko. O swojej książce, rodzinie, marzeniach i inspiracjach opowiada pełna energii, spontaniczna i nietuzinkowa Ania Ignatowska.
Klasyczna sytuacja: wchodzisz do domu, a oni znów się biją. Za chwilę ma przyjść ukochana ciocia i podobno czekają na nią. Nawet umawialiście się, że pomogą nakryć do stołu, tymczasem oni nie są w stanie dotrzymać umowy i w dodatku nie potrafią żyć w zgodzie. Biją się i rozwalają dom.