Bakterie i wszelkie drobnoustroje kojarzą się nam z zagrożeniem. Każda reklama środków do czyszczenia zapowiada ich zagładę w służbie naszego zdrowia i czystości.
Kobiety w pierwszej ciąży i młode mamy zawsze dziwią się, jak często zażywanie na pozór łagodnych i nieszkodliwych lekarstw jest w ich stanie zabronione. Dzieje się tak, ponieważ składniki leków przenikają do krwi i mleka matki, a testy i badania nie zawsze mogą wykazać ich niepożądane skutki dla organizmu dziecka.
Nie byłam nawiedzoną fanką ekologii. Zdecydowanie nie dysponowałam nadmiarem wolnego czasu. Za to niedoborami gotówki – owszem. Poza tym byłam średnio usatysfakcjonowana tym, co mogłam nabyć dla siebie na półkach sklepowych. Trafiłam też na odpowiednie towarzystwo. I któregoś dnia w końcu to zrobiłam – zaczęłam sama robić moje kosmetyki.
Zarówno na zajęciach w szkole rodzenia, jak i z różnych książek, można się dowiedzieć, że w pierwszych dniach życia dziecka nie zaleca się używania olejków, kremów, chusteczek nawilżanych. Słowem żadnych kosmetyków. Grozi to podrażnieniem skóry i wysypkami.
Na urodę, zmęczenie, przeziębienie i stres. Na przebarwienia na skórze. Do prania i odświeżania powietrza. Naturalne olejki eteryczne mają tak wiele zastosowań, że nie może ich zabraknąć w twoim domu.
Naturalne, bez dodatków chemicznych, hypoalergiczne, uniwersalne i wszechstronne w zastosowaniu. Dla mamy, taty i dziecka. Masło shea to niezwykły kosmetyk, którym obdarzyła nas sama Matka Natura.