Wychowanie jest mało potrzebne i ma znikomy wpływ na rozwój dziecka. W tym sensie, że dziecko będzie takie, jacy są jego rodzice, a nie takie, jak rodzice chcą żeby było.
Tosia siedzi pochylona nad kartką. Skupiona. Język na wierzchu. Pytam: – Co robisz? – Rysuję historię swojego życia – odpowiada z powagą godną tej sytuacji. – Od narodzin do dzisiaj.
– Tosiu, a może jednak założysz tę śliczną, zieloną sukienkę w kwiatki? – pytam córkę rano, przed wyjściem do przedszkola i już słyszę w swoim głosie ton rezygnacji. Bo znam odpowiedź. – Nie, bo będę brzydko wyglądać. Ja chcę różową.
Ostatnio rozwieszając pranie i, jak zwykle wtedy, przeprowadzając kontrolę jakości posiadanej garderoby (dziura w bluzce – do zszycia, oczko w rajstopach – do wyrzucenia, przetarte na szwach legginsy – na „szmaty”, itp...), zastanawiałam się, co byłoby, gdybym to samo chciała zlecić pani, która co jakiś czas u mnie sprząta.
Zamiast radości niepokój, zmęczenie i poczucie złapania w pułapkę. To, co miało cieszyć, martwi i budzi niepokój – niepokój, o którym czasem trudno mówić innym lub przyznać się przed samą sobą. Czym jest depresja poporodowa i dlaczego towarzyszy narodzinom dziecka, który stereotypowo z depresją najmniej się kojarzy?