Looshkin to nowa seria przygód niesamowitego kota Looshkina. Jej autorem jest Jamie Smart, który dał się już poznać w serii przygód Królik kontra Małpa. Tym razem głównym bohaterem jego komiksu jest kot. Słodki, niebieski kot o bardzo sympatycznym wyrazie twarzy/mordki(?). Ale nie dajcie się zwieść! Looshkin to prawdziwy dynamit.

Wystarczy tylko na chwilę spuścić go z oczu, by zaczęły się dziać niewiarygodne rzeczy. I to naprawdę niewiarygodne – już Looshkin o to zadba.
Książka jest szalona. I to jest bardzo mało powiedziane. Kot ani na chwilę nie daje odpocząć, nie pozwala złapać oddechu. jeden jego szalony pomysł natychmiast przechodzi w kolejny, a ten w jeszcze jeden. O matko! Aż głowa boli.
Mój nastoletni syn, który lubi takie właśnie zwariowane i zakręcone komiksy, powiedział, że to jest „mega szalone”. A skoro dla niego to już poziom „mega”, to uwierzcie mi: dzieje się.
Rysunki i ilustracje są bardzo podobne do tych, jakie znaleźć można było w komiksie Królik kontra Małpa. Looshkin jednak ma swój niepowtarzalny, wyjątkowy i nietuzinkowy urok 🙂
Edit 2808.2026
Looshkin. Psoty, śmieszki i inne heheszki – recenzja komiksu
Jeśli ktoś kiedyś uznał, że koty są nieprzewidywalne, najwyraźniej nie poznał jeszcze Looshkina.
Ten niebieski kot zdecydowanie nie należy do zwierząt, które można łatwo opisać, sklasyfikować czy poddać spokojnej analizie. I właśnie z takim zadaniem mierzy się profesor Sigmund de Lulu, który postanawia naukowo przyjrzeć się zachowaniu Looshkina. Szybko okazuje się jednak, że badanie przypadku tego kota może być znacznie bardziej skomplikowane, niż profesor początkowo zakładał.
Looshkin ma wyobraźnię, której trudno dorównać, przekonanie o własnych zdolnościach parapsychologicznych, talent pirotechniczny, a nawet umiejętność porozumiewania się z kosmitami. Próba znalezienia w tym wszystkim jakiejkolwiek logiki wydaje się więc z góry skazana na porażkę.
I właśnie absurd jest tutaj największą siłą komiksu.

„Psoty, śmieszki i inne heheszki” nie jest historią, którą czyta się dla skomplikowanej intrygi czy wielowątkowej fabuły. To przede wszystkim komiks nastawiony na humor, tempo, zaskoczenie i kolejne sytuacje, które wymykają się zdrowemu rozsądkowi. Poważne podejście profesora zostaje skonfrontowane z absolutnie niepoważną naturą Looshkina, a z tego zderzenia powstaje sporo komediowego chaosu.
Dużą rolę odgrywają również rysunki Jamiego Smarta. Ekspresyjna kreska dobrze pasuje do charakteru historii — tutaj wszystko może wydarzyć się nagle, a mimika i zachowanie bohaterów są równie ważne jak same dialogi. To komiks, który najlepiej działa wtedy, gdy pozwolimy sobie po prostu wejść w jego absurdalny świat.
Mocną stroną jest też energia. Looshkin nie daje czytelnikowi zbyt wiele czasu na nudę. Kolejne pomysły pojawiają się szybko, a humor jest mocno przerysowany. To zdecydowanie propozycja dla dzieci, które lubią zwariowane historie, slapstick i bohaterów działających według własnych, kompletnie nieprzewidywalnych zasad. Wydawca kieruje serię do czytelników od 7 lat.
Słabszą stroną może być właśnie ta intensywność. Jeśli ktoś oczekuje spokojnej, klasycznej opowieści z wyraźnie poprowadzoną fabułą, „Looshkin” może okazać się zbyt chaotyczny. Humor jest bardzo absurdalny i mocno opiera się na przesadzie, więc nie każdemu przypadnie do gustu.
Ale jeśli dziecko uwielbia komiksy, w których bohaterowie robią rzeczy kompletnie nieprzewidywalne, a logika zostaje na chwilę za drzwiami, Looshkin ma spore szanse je rozbawić.
„Psoty, śmieszki i inne heheszki” to przede wszystkim komiks do dobrej zabawy. Nie próbuje być mądrzejszy, niż musi. Bierze szalonego, niebieskiego kota, dorzuca profesora, który próbuje go zrozumieć, a następnie pozwala całej sytuacji wymknąć się spod kontroli.
I chyba właśnie o to tutaj chodzi.
Bo Looshkina nie da się tak po prostu zrozumieć.
Looshkina trzeba przeżyć. 😉

