Co dobrego niosą ze sobą prace domowe? Czy są ważne w wychowaniu dzieci?
Z jednej strony prace domowe są postrzegane jako konieczny składnik procesu edukacyjnego, który pomaga utrwalać materiał z podstawy programowej. Pomaga rozwijać samodzielność, odpowiedzialność i mocne strony ucznia, a także przygotowuje do wyzwań edukacyjnych w dłuższym czasie. Z drugiej strony, wielu badaczy i raportów, w tym raport Instytutu Badań Edukacyjnych oraz wyniki badań PISA, wskazuje na brak jednoznacznych dowodów na pozytywny wpływ prac domowych na wyniki uczniów szkół podstawowych. Dodatkowo wskazuje na możliwe negatywne skutki dla poczucia bezpieczeństwa, czasu wolnego, relacji rodzinnych i rozwijania pasji oraz zainteresowań dzieci. Warto też zauważyć, że zakres prac domowych i ich obowiązkowość różnią się w zależności od klas (klasy I-III, klasy IV-VIII, szkół ponadpodstawowych) oraz regulacji prawnych. Decyzje w tej sprawie podejmują ministerstwo edukacji, minister edukacji narodowej i minister edukacji, wprowadzając m.in. zakaz zadawania prac domowych w klasach I-III oraz brak obowiązku w klasach IV-VIII.

Gdy zaczęto sprawdzać merytorycznie ten temat okazało się, że naukowcy nie potrafili znaleźć żadnej zalety prac domowych i żadnej korzyści płynącej z ich odrabiania, tak mniej więcej do 14 roku życia. Wyniki badań, w tym raportu Instytutu Badań Edukacyjnych oraz badania PISA, podkreślają, że efektywność prac domowych jest ograniczona. Zwłaszcza w młodszych klasach.
Czy nauczyciele znają wyniki tych badań?
Raczej nie.
Dlaczego nauczyciele i szkoły nie chcą, nie mogą zrezygnować z prac domowych? Czy jest to dla nich najważniejsze sacrum szkolne? Prace domowe są tak ważne?
Trzeba się zastanowić nad lękami nauczycieli. Czy gdyby znalazł się nauczyciel, który chciałby sam znieść prace domowe, to czy w przypadku niższej średniej np. 4 ktoś by jemu nie zarzucił, że to przez brak prac domowych, bo gdyby je zadawał, to średnia mogłaby wynosić 5?
Mogę powiedzieć, jakie padają argumenty ze strony nauczycieli za tym, aby prace domowe utrzymać. Po pierwsze, według nich program jest przeładowany i nie da się wszystkiego zrobić na lekcji i dziecko musi nauczyć się części materiału w domu. Po drugie – prace domowe uczą systematyczności i odpowiedzialności. „Jak ja chodziłem/łam do szkoły, to też mi zadawali prace domowe i było dobrze, dlatego nie widzę powodu, aby to zmieniać.” To jest jeden z obszarów argumentacji. Drugi jest obszarem bardziej wychowawczym. Dzieci muszą się przyzwyczajać robić prace domowe, bo później będą przecież je odrabiały. Nauczyciele zadają prace domowe, aby rozwijać samodzielność, odpowiedzialność i mocne strony uczniów, a także przygotować ich do dalszej nauki i promowania uczniów.
A Pani zdaniem jest to faktycznie dobry powód, aby nauczyć dzieci odpowiedzialności?
Nie ma na to żadnych dowodów. Żadne badania nie pokazują, że w ten sposób da się nauczyć obowiązkowości. Prace domowe mogą kształtować odpowiedzialność, ale nie są jedynym sposobem na jej rozwijanie.
Klasy składają się z ponad 20 dzieci, czy to nie jest powodem braku ich koncentracji na lekcji?
Ilość dzieci nie jest problemem. Problemem jest tylko i wyłącznie metoda pracy, która jest przerabianiem programu, ale zupełnie nie uwzględnia tego, jaki stan wiedzy ma dziecko, np. czy umie liczyć do 100? Przecież wszyscy w klasie muszą robić to samo i nie ważne, kto co potrafi. W klasach I-III obowiązuje zakaz zadawania prac domowych, a w klasach IV-VIII nie są one obowiązkowe, co wynika z najnowszych regulacji wprowadzonych przez ministerstwo edukacji.
Ostatnio coraz częściej słyszy się o pomyśle zlikwidowania prac domowych. Na Pani blogu czytałam, że popiera Pani ten pomysł.
Owszem. Padł taki pomysł we Francji, w niektórych miejscach w Niemczech tak jest, a w Stanach Zjednoczonych ukazało się dużo książek na temat prac domowych – co najmniej 3, które są mocno przeciw. Przegląd ponad 120 badań na temat prac domowych i ich efektów pokazuje, że jest prawie zerowa korelacja między ilością zadawanej pracy domowej, a osiągnięciami uczniów w szkole podstawowej. W Polsce minister edukacji narodowej oraz minister edukacji, zgodnie z oficjalnymi komunikatami ministerstwa edukacji, wprowadzili zakaz zadawania prac domowych w klasach I-III oraz brak obowiązku ich odrabiania w klasach IV-VIII, natomiast w szkołach ponadpodstawowych prace domowe pozostają obowiązkowe.
A jaka jest historia pracy domowej?
Na początku XX wieku prace domowe były zadawane, dlatego że metoda nauki, która wtedy panowała była głównie metodą pamięciową. Historia pracy domowej w XX wieku, co kilka lat całkowicie się zmieniała. W jednym momencie twierdzono, że dzieci powinny mieć zadawane prace domowe. A w drugim, że praca domowa jest niedobra albo szkodliwa i należy jej unikać. Wtedy bardzo silnie mówiono o tym, że praca domowa nie jest pomocna. Nazywano to progresywną edukacją. Mówiono, że skoro toczy się dyskusja, czy ma sens uczenie się na pamięć, to warto przy okazji dyskutować, czy ma sens praca domowa. Potem zaczęto bardzo dużo mówić o tym, że zadawanie pracy domowej jest po prostu niezdrowe. Dlatego, ponieważ dzieci w tym czasie powinny odpoczywać, spędzać czas na dworze, z rodzicami i chodzić wcześniej spać. Współcześnie coraz częściej mówi się o micie pracy domowej, a zespół badaczy analizuje jej rzeczywisty wpływ na uczniów.
Natomiast po II wojnie światowej Amerykanie zaczęli się bać o to, że przegrają w konkurencji gospodarczej z Rosją i zaczęto w ten sposób obarczać dzieci, że za mało pracują w szkole i to się przenosi na gospodarkę kraju. Trzeba pamiętać o tym, że była to decyzja polityczno-gospodarcza niepoparta żadną wiedzą merytoryczną.
Czyli polityka odegrała również w Polsce ważną rolę w zadawaniu prac domowych.
W Polsce wyszło tak, że chyba zawsze była taka polityka i nie przypominam sobie, aby ktoś mówił, że trzeba się nad pracami domowymi zastanowić. Moim zdaniem istnieje w naszym kraju coś takiego jak ukryta edukacja domowa. Rodzice w tym systemie uczą dzieci sami w domu i kiedy zadaję im pytanie, ile czasu średnio poświęcają na naukę z dzieckiem, żeby opanować podstawę programową, oni szacują ten czas na około godzinę dziennie.
Wszyscy ci rodzice, którzy uczą się z dziećmi dłużej niż godzinę dziennie de facto są rodzicami, którzy prowadzą edukację domową. Chociaż często o tym nie wiedzą. Czyli ja przez to rozumiem, że jeżeli rodzic ćwiczy z dzieckiem godzinę dziennie w domu, to właściwie on je uczy w domu. W szkole praktycznie takie dziecko traci czas i jest po prostu pilnowane, kiedy rodzic pracuje. Jeżeli szkoła nie wypełnia swoich zadań i rodzic rzeczywiście uczy swoje dziecko w domu tego, czego powinno uczyć się w szkole, no to można wtedy powiedzieć, że ta praca domowa podnosi jego wyniki w nauce. Tylko powstaje pytanie, czy to powinno tak wyglądać? Warto też zwrócić uwagę na rolę prawa oświatowego, które reguluje zakres prac domowych i obowiązki nauczycieli.
Teraz jest tak, że zanim rodzice odbiorą dzieci ze szkoły, dotrą do domu, przygotują coś do jedzenia, to zbliża się godzina 20:00 albo i później, gdy dzieci zasiadają do pracy domowej. Jak już uporają się z zadaniami, to nie mają na nic siły i po prostu idą spać. A gdzie czas na odpoczynek i zabawę?
100 lat temu, jak dzieci miały różne trudności z uwagą i koncentracją, to nie diagnozowano u nich ADHD, tylko zalecano im spędzać więcej czasu na dworze. Praca domowa była obwiniana za różne trudności nerwowe u dzieci, problemy z oczami, zaburzenia snu. Była też postrzegana jako coś, co okrada dziecko z interakcji społecznych. Czas wolny jest niezwykle ważny dla rozwijania pasji, zainteresowań, relacji rodzinnych i poczucia bezpieczeństwa dziecka. Nakaz odrabiania lekcji ten czas wolny odbiera.
W szkołach Montessori, Waldorfskich i szkołach demokratycznych, które stawiają na rozwój dziecka w społeczeństwie, dzieci uczą się chętniej i bardziej efektywnie. Dlaczego w tych szkołach nie ma zadawanych prac domowych?
Nie zadają tam prac domowych, ponieważ uważają, że dziecko jest w stanie się nauczyć w szkole tego co potrzebuje. Wydaje mi się, że jest tam mniejszy nacisk na tę pamięciową naukę i na powtarzanie. W tych niestandardowych szkołach jest więcej podążania za dzieckiem. Dziecko uczy się tego, czego jest gotowe się teraz nauczyć, czym jest zainteresowane. Centrum Edukacji Obywatelskiej promuje nowoczesne metody nauczania, które wspierają rozwój uczniów bez nadmiernego obciążania ich pracą domową.
W przeciętnej klasie szkolnej pierwsze 20 minut lekcji nauczyciel poświęca na sprawdzanie listy, uciszanie uczniów, pisanie tematu na tablicy. Jest to kwestią tego, czy lekcje wyglądają tak jak powinny a nie tak, aby uczniowie uczyli się w domu tego, czego powinni nauczyć się w szkole. Powstaje pytanie, po co w ogóle są te lekcje w szkole, skoro człowiek nic się na nich nie uczy i musi się uczyć w domu? Warto też rozróżnić lekcję i zajęcia dydaktyczne od pracy domowej. Każda z tych form ma inne cele i funkcje w procesie edukacyjnym.
Podobno w Niemczech ograniczono prace domowe?
W Niemczech jest taka zasada, że praca domowa może zajmować dziecku tylko określoną ilość czasu i jak mija ten czas, to rodzic pisze adnotację, że w tym czasie skończyliśmy w tym miejscu i dziecko dalej po prostu nie robi tej pracy. Istnienie czegoś takiego, jak praca domowa jest kwestią głównie ideologii, pewnych przekonań, pewnych stereotypów, pewnej takiej wiedzy potocznej. Nie jest to natomiast kwestią merytorycznej naukowej wiedzy. Warto analizować efekty nauki i pracy domowej w dłuższym czasie, aby lepiej zrozumieć ich wpływ na rozwój ucznia.
Co mają zrobić rodzice, jak zacząć rozmowę z nauczycielem o tym, że prace domowe nie podnoszą wyników w nauce?
To nauczyciele powinni podać argument merytoryczny za tym, że to praca domowa jest niezbędna. Można się zapytać nauczyciela, na jakiej podstawie zadaje prace domowe, czy ma naukowe argumenty na temat tego, że praca domowa podnosi wyniki w nauce. A takich argumentów nie ma. Ciężar argumentacji jest więc po stronie rodziców. Warto też poruszyć sprawę oceniania i jej powiązanie z zadaniami domowymi, gdyż system oceniania wpływa na motywację i dobrostan uczniów.
A co z matematyką albo z nauką języków obcych? Czy takie przedmioty nie powinny być ćwiczone i powtarzane w domu? Czy nie temu służą właśnie prace domowe?
A jak Pani chce ćwiczyć język obcy w domu, jak rodzice mogą nie znać danego języka? W ogóle jest tak, że mózg jest narządem, który jest nieprzystosowany do zapamiętywania. Natomiast jest przystosowany do przetwarzania informacji. Dlatego nauka w żadnym wypadku nie powinna polegać na powtarzaniu, tylko na używaniu wiedzy do rozwiązywania różnych problemów. Nauka matematyki i języków nie powinna polegać zatem na powtarzaniu.
Tym bardziej, że jednym z argumentów, który był głównym argumentem we francuskiej propozycji zniesienia prac domowych, był argument, że zadawanie prac domowych powiększa różnice między dziećmi o dobrym i gorszym statusie materialno-kulturowym rodziny. Jedna grupa to rodzice, których stać na zatrudnienie korepetytora, albo którzy są na tyle intelektualnie dobrzy, że mogą te lekcje z dziećmi odrabiać. A druga grupa rodziców to ta, których na to nie stać i dzieci tych prac domowych nie robią, nie umieją zrobić i dostają za to złe oceny, kary. Natomiast nic to nie wnosi do ich wiedzy. I tak jak w przypadku języków obcych, jeżeli rodzic nie zna na przykład angielskiego, to nie pomoże dziecku. W przypadku języka polskiego prace domowe często mają formę kreatywnych zadań pisemnych, które rozwijają samodzielność i kreatywność uczniów.
Skąd się wzięła ta cała praktyka, że w internecie bez problemu możemy znaleźć rozwiązania prac domowych?
To wynika z dwóch rzeczy. Po pierwsze z tego, że w tej chwili powszechne jest działanie, że nauczyciel nie wkłada żadnego wysiłku w zadanie prac domowych, ponieważ mówi: odróbcie zadania ze strony 34. Nie układa pracy domowej, nie przygotowuje jej dla dzieci, tylko ją zadaje z gotowych ćwiczeń. Nie jest więc żadnym problemem stworzenie takich stron internetowych ze zbiorem rozwiązań zadań, które są dostępne w podręcznikach.
A druga rzecz to taka, że ludzie bulwersują się tym, że takie strony są. Ale istnienie tych stron jest dowodem na to, że nikt nie jest zmotywowany do tego, żeby te prace odrabiać. Oraz że uczniowie nie rozumieją sensu ich odrabiania. To nie jest przejawem jakiejś nędzy moralnej polskich uczniów. Tylko przejawem tego, że warto by się zastanowić, czy jest sens w tej całej procedurze zadawania prac domowych. Uczniowie często odrabiają prace domowe mechanicznie, korzystając z gotowych rozwiązań, co nie sprzyja rozwijaniu samodzielności ani odpowiedzialności.
Czytałam ostatnio o metodzie Khan Academy, co Pani o niej sądzi.
My się uczymy w ten sposób matematyki. To jest dobre rozwiązanie dla dziecka. Zwłaszcza dla dziecka, które nie jest angielskojęzyczne i które w tej chwili wymaga pomocy rodzica. W tej metodzie matematyka jest bardzo dobrze opracowana. Są ćwiczenia i zadania, ale ja jednak mojemu dziecku muszę czytać treść zadania, bo jest ona po angielsku. Dobrze dobrany materiał i różnorodne materiały edukacyjne, w tym korzystanie z dodatkowych źródeł, wspierają efektywność prac domowych i rozwijają kompetencje uczniów.
Czyli problem prac domowych jest faktycznie dość duży i obszerny.
Problem jest tak naprawdę dwustopniowy. Po pierwsze istnieje niewiedza na temat tego kawałka dotyczącego prac domowych. Po drugie jest to brak wiedzy odnośnie tego jak się uczy mózg – w jaki sposób przetwarza i przyswaja informacje. Ten sposób nauki, który jest teraz używany w szkole, jest według niektórych specjalistów najgorszym z możliwych, jaki w ogóle istnieje. Jest to sposób, który utrudnia dzieciom przyswajanie wiedzy, zamiast im to ułatwiać. Warto zwrócić uwagę na wartość dyskusji klasowych i informacji zwrotnej. Badania pokazują, że te metody mają znacznie większy wpływ na osiągnięcia uczniów niż sama praca domowa. Informacja zwrotna i analizowanie informacji zwrotnej od uczniów pozwalają lepiej dostosować nauczanie do ich potrzeb.
Zdania rodziców odnośnie prac domowych są podzielone i niektórzy uważają ich brak za jakiś absurd.
Niektórzy rodzice nie wyobrażają sobie braku prac domowych. Sami je musieli robić i są przekonani, że skoro sami musieli coś robić, to trudno jest teraz przyznać się do tego, że to była w sumie strata czasu. Wymagałoby to skonfrontowania się z taką prawdą, że przez wiele lat spędzaliśmy każde popołudnie głównie na robieniu czegoś, co było zupełnie niepotrzebne. Każde dziecko jest zdolne, tylko powstaje kwestia uczenia dziecka tak jak ono tego potrzebuje. To po naszej stronie leży obowiązek dobrania takich metod nauczania, żeby każde dziecko się nauczyło i zobaczyło, że jest zdolne i ile umie. Bardzo dużo dorosłych twierdzi, że największą aktywnością dzieci w wieku szkolnym jest nauka. To nie jest do końca prawdą, że rozwój i życie dziecka nie wymaga innych rzeczy poza nauką. Czas wolny, relacje rodzinne i możliwość rozwijania pasji są równie ważne dla prawidłowego rozwoju uczniów szkół podstawowych i średnich.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała Marta Witczak.
Wprowadzenie do tematu – prace domowe
Prace domowe od lat stanowią nieodłączny element edukacji szkolnej, jednak ich rola i skuteczność są coraz częściej poddawane w wątpliwość. Zadania domowe mają wspierać proces nauczania, pomagać w utrwalaniu wiedzy oraz rozwijaniu umiejętności uczniów. W ostatnich latach temat prac domowych stał się przedmiotem gorących dyskusji zarówno wśród rodziców, nauczycieli, jak i samych uczniów. U nas w Polsce, podobnie jak w innych krajach, coraz częściej kwestionuje się sens zadawania prac domowych. Zwłaszcza w szkołach podstawowych. W kwietniu 2024 roku wprowadzono ustawę zakazującą zadawania prac domowych w szkołach podstawowych. To wywołało szeroką debatę na temat roli zadań domowych w rozwijaniu umiejętności i motywacji do nauki. Warto przyjrzeć się argumentom obu stron i zastanowić się, jaką funkcję powinny pełnić prace domowe w dzisiejszej szkole. I czy wspólne odrabianie lekcji z dziećmi faktycznie wpływa na ich rozwój i poszerzanie wiedzy.
Korzyści z prac domowych
Prace domowe, odpowiednio zaplanowane i dostosowane do możliwości uczniów, mogą przynosić wiele korzyści. Przede wszystkim pomagają w rozwijaniu samodzielności oraz odpowiedzialności za własną naukę. Uczniowie, którzy regularnie wykonują zadania domowe, uczą się lepszego zarządzania czasem i planowania swoich obowiązków. Prace domowe mogą także wspierać utrwalanie materiału poznanego na lekcjach, co jest szczególnie ważne w przypadku przedmiotów takich jak matematyka. Dla chętnych uczniów zadania domowe mogą być okazją do pogłębiania wiedzy i rozwijania umiejętności krytycznego myślenia. Dodatkowo, możliwość zdobycia dodatkowych punktów za wykonanie prac domowych może zwiększać motywację do nauki i zachęcać do aktywnego uczestnictwa w zajęciach. Mogą więc stanowić uzupełnienie zajęć edukacyjnych w szkołach publicznych. Należałoby się jednak zastanowić, w jakiej formie je zadawać i w jaki sposób miałoby przebiegać „rozliczanie” z ich wykonania.
Negatywne skutki prac domowych
Z drugiej strony, prace domowe mogą wiązać się z wieloma negatywnymi skutkami. Zwłaszcza gdy nauczyciele zadają je w nadmiarze lub nie dostosowują ich do możliwości dzieci. Zbyt duża liczba zadań domowych często prowadzi do wzrostu stresu i niepokoju u uczniów. Do tego ogranicza czas, który dzieci mogłyby poświęcić na zabawę, odpoczynek czy rozwijanie własnych zainteresowań. Nadmierne zaangażowanie rodziców w odrabianie zadań domowych może powodować napięcia w relacjach rodzinnych i prowadzić do poczucia frustracji zarówno u dzieci, jak i dorosłych. Prace domowe mogą również pogłębiać nierówności edukacyjne. Nie wszystkie dzieci mają w domu odpowiednie warunki i wsparcie, by samodzielnie odrabiać zadania, co może wpływać na ich wyniki w nauce i poczucie własnej wartości. W efekcie, zamiast motywować do nauki, prace domowe mogą zniechęcać uczniów do dalszego rozwoju.
Zaangażowanie rodziców w prace domowe
Zaangażowanie rodziców w odrabianie zadań domowych jest nieodłącznym elementem codziennego życia wielu rodzin. Rodzice często wspierają swoje dzieci, pomagając im zrozumieć trudniejsze zagadnienia czy motywując do systematycznej nauki. Jednak zbyt duże zaangażowanie rodziców w wykonywanie zadań domowych może prowadzić do osłabienia samodzielności i odpowiedzialności uczniów. Dzieci, które przyzwyczajają się do stałej pomocy dorosłych, mogą mieć trudności z samodzielnym rozwiązywaniem problemów. Do tego mogą mieć trudności z organizacją własnej pracy, szczególnie później w wybranych przez siebie szkołach średnich. Dlatego tak ważne jest, aby rodzice znaleźli właściwy balans. Wspierali dzieci w nauce, ale jednocześnie pozwalali im na samodzielne podejmowanie wyzwań i ponoszenie odpowiedzialności za własne zadania domowe.
Jakość zadań domowych i ich ilość
Ilość zadań domowych zadawanych uczniom ma ogromne znaczenie dla ich skuteczności i wpływu na rozwój dziecka. Jeżeli już miałyby funkcjonować to zadania domowe powinny być dostosowane do wieku, możliwości i potrzeb uczniów. Tak aby nie powodowały nadmiernego obciążenia i stresu. W szkołach podstawowych szczególnie ważne jest, by tych zadań domowych było mało. To pozwala dzieciom na rozwijanie własnych zainteresowań i pasji poza szkołą. Dobrze zaplanowane zadania domowe powinny wspierać samodzielność uczniów, umożliwiać im rozwijanie umiejętności krytycznego myślenia oraz zachęcać do samodzielnego rozwiązywania problemów. Odpowiednia ilość i jakość zadań domowych może pozytywnie wpłynąć na motywację do nauki i ogólny rozwój ucznia, jednocześnie nie odbierając mu radości z dzieciństwa i czasu wolnego.






Jeśli teraz nie będą odrabiać zadań domowych, to później więcej zarobią korepetytorzy